Jesteś tutaj: Artykuły / ZUS przy umowie o pracę – jak zarabiać więcej

ZUS przy umowie o pracę – jak zarabiać więcej

Dużo mówi się o składkach na ubezpieczenie społeczne, które obciążają przedsiębiorców, a mało na temat tych samych opłat, które spoczywają na pracownikach. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że przedsiębiorca jest również płatnikiem składek – to znaczy sam je opłaca. Za pracownika robi to pracodawca, a zatrudniony otrzymuje tylko wynagrodzenie netto i nie zastanawia się jaka jego część powędrowała do ZUS.

     Dosyć powszechnie uważa się, że najlepszą formą wykonywania pracy jest umowa o pracę, a jej niepodpisywanie jest zawsze inicjatywą pracodawcy i przynosi korzyści tylko dla niego. Owszem, z umową o pracę na pewno związanych jest wiele korzyści, wynikających z Kodeksu Pracy: większa stabilność związana z okresem wypowiedzenia, prawo do urlopów czy uprzywilejowane sądownictwo. Oraz –jak często się dodaje – ubezpieczenie. O tym jak wątpliwe są korzyści z odprowadzania pieniędzy do ZUS nie trzeba nikogo przekonywać.

    Nie ma więc nic dziwnego, że znajdzie się wiele osób, które będą wolały otrzymywać wynagrodzenie wyższe o kwotę odprowadzaną do ZUS. Jakiej skali mogą być to oszczędności? Weźmy konkretny przykład: przy wynagrodzeniu za umową o pracę w wysokości 3000zł pracownik dostanie „na rękę” 2156,72zł, z czego zaliczka na podatek dochodowy wynosi 199zł, do ZUS wędruje zatem 644,28zł. Ale to nie wszystko, ponieważ pracodawca ponosi dodatkowe koszty, na które składa się druga część ubezpieczeń, składka na Fundusz Pracy i  Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Suma tych opłat wynosi 618,30zł, zatem łącznie na pracownika pracodawca przeznacza 3618,30zł z czego ten pierwszy otrzymuje 2156,72zł!

    Niestety, w ramach umowy o pracę te ubezpieczenia są obowiązkowe. Nie można się umówić, że otrzyma się całość pieniędzy, które pracodawca na nas wydaje, choć prawdopodobnie wielu pracowników zdecydowałoby się na taki układ nawet kosztem innych przywilejów. Państwo postanowiło, że zaopiekuje się naszymi pieniędzmi lepiej niż my sami. Jak więc można legalnie zwiększyć swoje wynagrodzenie? Wbrew obiegowej opinii, sytuacji wcale nie poprawi zawarcie umowy zlecenia – od niej też są odprowadzane składki ZUSowskie i zmniejszyć się może jedynie wysokość podatku, w związku z możliwością odpisania kosztów uzyskania przychodu. Lepszą metodą będzie zawieranie umów o dzieło – tutaj jedynym kosztem jest podatek dochodowy, ale również można dokonywać odpisów. Przy wynagrodzeniu brutto za umowę o dzieło w wysokości 3000zł „pracownik” otrzyma 2730zł lub 2568zł (w zależności od wysokości kosztów uzyskania przychodu). Minus jest taki, że nie każdą pracę można wykonywać w formie umowy o dzieło. Przykładowo na pewno może nią być copywriting, tworzenie stron internetowych, sporządzanie analiz czy programowanie, ale już nie sprzedaż, zarządzanie ani praca w transporcie. Umowa musi być odpowiednio skonstruowana, tak by nie zawierała cech umowy o pracę, żeby nie narazić się na zarzuty ze strony ZUS.

    Innym sposobem może być założenie przez pracownika działalności gospodarczej lub spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Jednakże ZUS przy działalności gospodarczej także trzeba płacić i wynosi on ok. 1000zł. Przejście na działalność opłacalne może być zatem mniej więcej przy zarobkach ok. 5000zł brutto, gdyż wówczas ZUS pracowniczy przekracza już 1000zł. W przypadku spółki nie ma obowiązku płacenia składek. Pracodawca musiałby tylko zgodzić się na podpisanie umowy o współpracę ze spółką i to jej przekazywać pieniądze, co nie powinno dla niego stanowić żadnej różnicy. Jeżeli pracownik otrzymuje 2000zł netto, to pracodawca w praktyce wydaje na niego 3347zł, więc nie powinien się bronić żeby przekazywać całość tych pieniędzy spółce. Dodatkowo można mu zaproponować korzyść – niech płaci 3200zł, sam będzie także na tym oszczędzał. Trzeba pamiętać, że od tej kwoty tak czy siak należy zapłacić podatek – do spółki, a od niej do wspólnika (czyli pracownika) ostatecznie trafi 2744,54zł.

    Można powiedzieć, że tracimy wtedy piękny przywilej urlopu, kiedy odpoczywamy, a wynagrodzenie i tak trafia na konto. Ale skoro pracodawca zdecydował się zatrudnić nas na umowę o pracę to tym samym już się zgodził, że przez określony czas będziemy na urlopie, a on za to zapłaci. A skoro się zgodził, to nie ma powodów, żeby to zmieniać w sytuacji spółki. Zresztą, nawet gdybyśmy zmuszeni byli pójść na urlop bezpłatny to i tak zdecydowanie bardziej nam się to opłaci. Przy zarobkach netto 2000zł zarabiamy rocznie 24000zł. Jeżeli przy tych samych zarobkach w formie spółki (patrząc z perspektywy pracodawcy – czyli zgodnie z powyższymi wyliczeniami 2744,54zł netto)zrobilibyśmy sobie miesiąc bezpłatnego urlopu, to i tak rocznie zarabiamy 30190zł. Zatem pojęcie „płatności” i „bezpłatności” urlopów jest naprawdę względne. Podobnie jest z innymi przywilejami umowy o pracę - okres wypowiedzenia można swobodnie zawrzeć w umowie o współpracę. Zresztą stabilność zatrudnienia na umowę o pracę często bywa iluzoryczna - zawsze może się znaleźć pretekst do zwolnienia, a przedsiębiorcy bardziej opłaca się zatrudniać pracownika, który go mniej kosztuje. Trzeba także pamiętać, że z umową o pracę łączą się takie kłopotliwe kwestie jak choćby badania lekarskie czy BHP. Jeśli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne, to można je z łatwością uzyskać w inny sposób.

    Oczywiście takie rozwiązanie wymaga dużej odwagi i elastyczności zarówno ze strony pracodawcy jak i pracownika. Potrzeba też dużej skrupulatności w opracowywaniu szczegółów i przynajmniej minimalnej wiedzy z zakresu prawa i podatków. Niemniej patrząc na samą ekonomię – niesie ono mnóstwo korzyści i dla sytuacji gdzie między pracodawcą i pracownikiem istnieje duże zaufanie, jak np. w przypadku małych firm, może okazać się wręcz idealne. Dlatego zawsze warto się zastanowić czy rzeczywiście umowa o pracę jest najlepszym wyjściem.

Jak nie płacić ZUS? Zadaje sobie to pytanie niejeden przedsiębiorca. Czy prowadząc spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, jej wspólnicy nie płacą składek ZUS. Dociekliwi mogą zadawać sobie pytanie: dlaczego tak jest? I skąd w ogóle o tym wiadomo?

Na polskim rynku popularnym  zjawiskiem, jest przekształcanie przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą w spółkę kapitałową. Na pierwszy rzut oka można sądzić, że tę właśnie usługę oferuje firma spółkaPRO. Tymczasem jest inaczej: proponujemy założenie nowej spółki, a nie przekształcenie. Są to dwie odrębne instytucje prawne, które różnią się w zasadniczy sposób.

Prowadzenie własnego biznesu wymaga nie tylko udanego pomysłu i skutecznej strategii, ale także zdolności przewidywania możliwych wypadków i przygotowywania się na nie. Dlatego bardzo ważną kwestią jest świadomość tego, kto i w jakim rozmiarze odpowiada za zobowiązania i długi związane z prowadzoną działalnością. Odpowiedzialność ta zależy przede wszystkim od formy prawnej prowadzenia działalności.

Często podnoszoną wadą spółki z ograniczona odpowiedzialnością jest tzw. podwójne opodatkowanie. Podatek powinna zapłacić osobno spółka i osobno wspólnicy. Jednakże, stosując odpowiednie rozwiązania można doprowadzić do sytuacji, że  18% podatku zapłaci tylko wspólnik i to raz w roku. Jak to możliwe?

Jak wiadomo, procedura rejestracji spółki z ograniczoną odpowiedzialnością jest bardziej skomplikowana niż otworzenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Warto jednak przyjrzeć się jej bliżej, krok po kroku, bo wtedy okaże się, że jej przejście jest możliwe dla każdego przedsiębiorcy.